Ustawa krajobrazowa, czyli co?

Długo oczekiwana przez szereg środowisk tzw. ustawa krajobrazowa wejdzie w życie 11 września 2015 r. (wbrew przekazanemu przez wiele mediów newsowi, ustawa nie weszła w życie 16 sierpnia 2015 r., a stanie się tak dopiero w trzy miesiące po jej ogłoszeniu, co miało miejsce 10 czerwca 2015 r.). Ustawa z dnia 24 kwietnia 2015 r. o zmianie niektórych ustaw, potocznie zwana właśnie ustawą krajobrazową, w związku z dostrzeżoną wreszcie potrzebą wzmocnienia ochrony krajobrazu, dokonuje nowelizacji szeregu aktów prawnych w duchu przyznania skutecznych, w ocenie ustawodawcy, narzędzi jego ochrony. Ustawa nie skupia w jednym akcie regulacji dotyczących ochrony krajobrazu, a dodaje i zmienia wiele postanowień w już obowiązujących  aktach prawnych. Zabieg ten z jednej strony pozwolił uchronić obywateli przed kolejną dziedzinową regulacją (ograniczając tym samym katalog aktów, z którymi muszą zapoznać się przedsiębiorcy), z drugiej zaś ustawodawca wprowadził do szeregu ustaw, kilka zbliżonych do siebie definicji, których interpretacja z pewnością nie będzie należała do najłatwiejszych. Od 11 września 2015 r. będziemy zatem dysponowali definicją reklamy w ustawie o drogach publicznych,  definicją reklamy, tablicy reklamowej, urządzenia reklamowego oraz szyldu w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych (tak szeroki zakres definicyjny w tym przypadku nie jest zapewne przypadkiem), znowelizowaną definicją budowli w prawie budowlanym (rozszerzoną o wolnostojące, trwale związane z gruntem tablice reklamowe i urządzenia reklamowe), całkowicie nowymi definicjami reklamy, tablicy reklamowej, urządzenia reklamowego, szyldu, krajobrazu oraz krajobrazu priorytetowego w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, czy wreszcie krajobrazu oraz krajobrazu kulturowego w ustawie o ochronie przyrody. O tym, czy na gruncie każdej z w/w ustaw prawodawca mówiąc o reklamie miał na myśli to samo – przekonamy się zapewne w krótkim czasie. Doświadczenia...

Zmiany w prawie autorskim od 1 sierpnia 2015 r.

Z dniem 1 sierpnia 2015 r. wchodzą w życie zmiany do ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Przyjęte zmiany stanowią implementację do krajowego porządku prawnego dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/77/UE z dnia 27 września 2011 r. dotyczącej zmiany dyrektywy 2006/116/WE w sprawie czasu ochrony prawa autorskiego i niektórych praw pokrewnych. Celem przyjętych zmian jest ujednolicenie sposobu obliczania czasu ochrony autorskich praw majątkowych do utworu muzycznego ze słowami oraz wydłużenie czasu ochrony praw pokrewnych (praw do artystycznych wykonań i fonogramów). Kogo dotyczą wprowadzane zmiany? Zmiany poprawią ochronę prawną zarówno twórców, podmiotów autorskich praw majątkowych oraz artystów wykonawców. Co przynoszą nowe regulacje? Wchodzące w życie z dniem 1 sierpnia 2015 r. zmiany określają nowy sposób obliczania autorskich praw majątkowych do utworów słowno – muzycznych. Dotychczasowy 70 letni okres, po którym wygasają autorskie prawa majątkowe dla utworów o takim charakterze będzie liczony od śmierci później zmarłej z wymienionych osób: autora utworu słownego albo kompozytora utworu muzycznego. Dla stosowanej tej zasady ustawa wymaga jednak by utwór słowny i utwór muzyczny zostały stworzone specjalnie dla danego utworu słowno-muzycznego. Zasadzie tej nie będą zatem podlegały np. remiksy piosenek. Co poza tym? Nowe przepisy wydłużą także okres z upływem, którego wygasa  prawo artysty wykonawcy do korzystania z artystycznego wykonania i rozporządzania prawami do niego oraz prawo do wynagrodzenia za korzystanie z artystycznego wykonania lub za rozporządzanie prawami do takiego wykonania. Dotychczasowa zasada, zgodnie z treścią której ww. prawa wygasają z upływem pięćdziesięciu lat od chwili, w której ustalono artystyczne wykonanie, zostaje zastąpione zasadą, zgodnie z którą ww. okres liczy się od roku wykonania artystycznego wykonania. Nowe przepisy wskazują...

Urlop dla doktoranta: komu i kiedy?

O tym, że dobrze wykształcony pracownik jest skarbem dla każdej organizacji napisano już wiele pozycji oraz powiedziano już właściwie wszystko. Pracodawca, którego pracownik informuje o rozpoczęciu studiów doktoranckich powinien zdawać sobie jednak sprawę z tego, iż w pewnym momencie zmuszony będzie radzić sobie bez niego. O tym komu, kiedy i w jakim wymiarze przysługuje ów urlop – dziś na blogu. Podstawą do rozstrzygnięcia ww. problemu są przepisy ustawy z dnia 14 marca 2003 r. ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki. Zgodnie z treścią art. 23 ww. ustawy Pracownikowi niebędącemu nauczycielem akademickim lub pracownikiem naukowym, przygotowującemu rozprawę doktorską, przysługuje, na jego wniosek, w uzgodnionym z pracodawcą terminie, urlop w wymiarze dwudziestu ośmiu dni, które w rozumieniu odrębnych przepisów są dla tego pracownika dniami pracy, na przygotowanie obrony rozprawy doktorskiej oraz zwolnienie od pracy na przeprowadzenie obrony rozprawy doktorskiej. O ile zatem udzielenie  odpowiedzi na pytanie komu oraz w jakim wymiarze należy udzielić urlopu na przygotowanie obrony rozprawy doktorskiej nie powinno być zadaniem trudnym, o tyle ustalenie co należy rozumieć przez porozumienie z pracodawcą, kiedy ma dojść do tego porozumienia i kiedy wreszcie można wykorzystać taki urlop jest już zadaniem trudniejszym, szczególnie jeśli pod uwagę weźmiemy niejednokrotnie rozbieżne interesy pracodawcy i pracownika. Analiza postanowień ustawy, w tym w szczególności jej art. 23, wskazuje dosyć jednoznacznie, iż urlop ma zostać przeznaczony na przygotowanie obrony rozprawy doktorskiej, a co za tym idzie można bronić tezy, iż urlop taki może zostać wykorzystany dopiero, gdy obrona pracy doktorskiej jest już pewna. Zgodnie z przepisami rozporządzenia  Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w sprawie szczegółowego trybu i warunków...

Zmiany w umowach o pracę na czas określony.

25 czerwca 2015 r. Sejm przyjął ustawę o zmianie ustawy  – Kodeks pracy oraz niektórych innych ustaw. Przyjęte zmiany wprowadzają swoistą rewolucję w zakresie umów okresowych zawieranych między pracodawcą i pracownikiem. Dotychczas obowiązujące zasady, zgodnie, z którymi trzecia kolejna umowa o pracę zawarta między stronami na czas określony wywoływała skutki równoznaczne dla zawarcia umowy o pracę na czas nieokreślony, o ile przerwa między rozwiązaniem poprzedniej a nawiązaniem kolejnej umowy o pracę nie przekroczyła 1 miesiąca, zastąpione zostaną nowymi, w których okres zatrudnienia na podstawie umowy o pracę na czas określony, a także łączny okres zatrudnienia na podstawie umów o pracę na czas określony zawieranych między tymi samymi stronami stosunku pracy, nie może przekraczać 33 miesięcy, a łączna liczba tych umów nie może przekraczać trzech. Abstrahując od oceny zmian ustawy, która stanie się teraz przedmiotem prac Senatu, a następnie Prezydenta chcielibyśmy przybliżyć  skąd wziął się w ogóle pomysł na wprowadzenie tak daleko idących zmian w kodeksie pracy. Czy był on inicjatywą środowiska pracowników czy może związany jest ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi? Wprawdzie już w pierwszym zdaniu uzasadnienia rządowego projektu ustawy zmieniającej kodeks pracy może przeczytać, iż projektowane zmiany zmierzają do ograniczenia nieuzasadnionego wykorzystywania umów o pracę na czas określony, to niewątpliwie istotnym czynnikiem, który niewątpliwie zintensyfikował pracę Rady Ministrów nad zmianą zasad zawierania umów o pracę na czas określony są kolejne wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE, w których akcentowana jest niezgodność przepisów kodeksu pracy w zakresie zasad rozwiązywania umów o pracę na czas określony z prawem europejskim. Wśród orzeczeń warto zwrócić uwagę w szczególności na wyrok TS z dnia 13 marca 2014 r. wydany w sprawie C-38/13 dotyczący sporu pomiędzy...

Czym jest antydatowanie umów?

W praktyce obrotu gospodarczego wielokrotnie zapewne spotykacie się Państwo z sytuacją, w której z różnych potrzeb podpisujecie dokument (umowę, oświadczenie itp.) opatrzony datą, która odbiega od rzeczywistej chwili, w której składany jest podpis. Do zaistnienia opisanej sytuacji dojść może bez jakiejkolwiek ingerencji lub woli składającego podpis, np. w trakcie negocjowania umowy, którą kontrahent uzupełnił o datę, podpisał i przesłał do nas lub w sytuacji, w której kontrahent prosi o przedstawienie dokumentu pełnomocnictwa udzielonego naszemu pracownikowi, który przecież od zawsze negocjował, podpisywał umowy i wykonywał szereg innych czynności w naszym imieniu. Zawsze w takim przypadku zainteresowane osoby odwołują się do hasła „antydatowania”, wyrażając jednocześnie swój pejoratywny stosunek wobec takiego działania. Czym jest zatem ów „antydatowanie” i czy rzeczywiście jest to działanie niedozwolone?! Zgodnie z definicją zawartą w Słowniku wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych Władysława Kopalińskiego antydatowanie to opatrywanie dokumentu, pisma datą wcześniejszą od faktycznej, a gazety, pisma – późniejszą; postdatowanie (http://www.slownik-online.pl/kopalinski/8E6C0F331C18A0CD412565A000560C77.php.). Tyle zatem słowniki …. dalej jednak nie wiemy czy w istocie złożenie podpisu pod umową np. w dniu 23 lipca 2015 r., mimo, iż jej nagłówek wskazuje, iż została zawarta w dniu 3 lipca 2015 r., (a zatem kiedy dokument dopiero do nas dotarł podpisany przez kontrahenta) jest zjawiskiem niebezpiecznym i niepożądanym. Zważywszy, iż zwrot „antydatowanie” przywołuje u przeciętnego odbiorcy raczej negatywne skojarzenia związane z ewentualną odpowiedzialnością karną, sprawdźmy co na ten temat mówi kodeks karny, szczególnie zaś jego rozdział XXXIV określający przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów… Zgodnie z art. 271 § kodeksu karnego: „Funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3...