Zmiany w umowach o pracę na czas określony.

25 czerwca 2015 r. Sejm przyjął ustawę o zmianie ustawy  – Kodeks pracy oraz niektórych innych ustaw. Przyjęte zmiany wprowadzają swoistą rewolucję w zakresie umów okresowych zawieranych między pracodawcą i pracownikiem. Dotychczas obowiązujące zasady, zgodnie, z którymi trzecia kolejna umowa o pracę zawarta między stronami na czas określony wywoływała skutki równoznaczne dla zawarcia umowy o pracę na czas nieokreślony, o ile przerwa między rozwiązaniem poprzedniej a nawiązaniem kolejnej umowy o pracę nie przekroczyła 1 miesiąca, zastąpione zostaną nowymi, w których okres zatrudnienia na podstawie umowy o pracę na czas określony, a także łączny okres zatrudnienia na podstawie umów o pracę na czas określony zawieranych między tymi samymi stronami stosunku pracy, nie może przekraczać 33 miesięcy, a łączna liczba tych umów nie może przekraczać trzech. Abstrahując od oceny zmian ustawy, która stanie się teraz przedmiotem prac Senatu, a następnie Prezydenta chcielibyśmy przybliżyć  skąd wziął się w ogóle pomysł na wprowadzenie tak daleko idących zmian w kodeksie pracy. Czy był on inicjatywą środowiska pracowników czy może związany jest ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi? Wprawdzie już w pierwszym zdaniu uzasadnienia rządowego projektu ustawy zmieniającej kodeks pracy może przeczytać, iż projektowane zmiany zmierzają do ograniczenia nieuzasadnionego wykorzystywania umów o pracę na czas określony, to niewątpliwie istotnym czynnikiem, który niewątpliwie zintensyfikował pracę Rady Ministrów nad zmianą zasad zawierania umów o pracę na czas określony są kolejne wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE, w których akcentowana jest niezgodność przepisów kodeksu pracy w zakresie zasad rozwiązywania umów o pracę na czas określony z prawem europejskim. Wśród orzeczeń warto zwrócić uwagę w szczególności na wyrok TS z dnia 13 marca 2014 r. wydany w sprawie C-38/13 dotyczący sporu pomiędzy...

Czym jest antydatowanie umów?

W praktyce obrotu gospodarczego wielokrotnie zapewne spotykacie się Państwo z sytuacją, w której z różnych potrzeb podpisujecie dokument (umowę, oświadczenie itp.) opatrzony datą, która odbiega od rzeczywistej chwili, w której składany jest podpis. Do zaistnienia opisanej sytuacji dojść może bez jakiejkolwiek ingerencji lub woli składającego podpis, np. w trakcie negocjowania umowy, którą kontrahent uzupełnił o datę, podpisał i przesłał do nas lub w sytuacji, w której kontrahent prosi o przedstawienie dokumentu pełnomocnictwa udzielonego naszemu pracownikowi, który przecież od zawsze negocjował, podpisywał umowy i wykonywał szereg innych czynności w naszym imieniu. Zawsze w takim przypadku zainteresowane osoby odwołują się do hasła „antydatowania”, wyrażając jednocześnie swój pejoratywny stosunek wobec takiego działania. Czym jest zatem ów „antydatowanie” i czy rzeczywiście jest to działanie niedozwolone?! Zgodnie z definicją zawartą w Słowniku wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych Władysława Kopalińskiego antydatowanie to opatrywanie dokumentu, pisma datą wcześniejszą od faktycznej, a gazety, pisma – późniejszą; postdatowanie (http://www.slownik-online.pl/kopalinski/8E6C0F331C18A0CD412565A000560C77.php.). Tyle zatem słowniki …. dalej jednak nie wiemy czy w istocie złożenie podpisu pod umową np. w dniu 23 lipca 2015 r., mimo, iż jej nagłówek wskazuje, iż została zawarta w dniu 3 lipca 2015 r., (a zatem kiedy dokument dopiero do nas dotarł podpisany przez kontrahenta) jest zjawiskiem niebezpiecznym i niepożądanym. Zważywszy, iż zwrot „antydatowanie” przywołuje u przeciętnego odbiorcy raczej negatywne skojarzenia związane z ewentualną odpowiedzialnością karną, sprawdźmy co na ten temat mówi kodeks karny, szczególnie zaś jego rozdział XXXIV określający przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów… Zgodnie z art. 271 § kodeksu karnego: „Funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3...